Utracony sens po tłumaczeniu

Kiedy mocz pacjenta stał się krwawy, zadzwoniliśmy do urologów. Jego córka wyjaśniła w języku rumuńskim, co się dzieje, gdy wykonali biopsję. Ale ona się nie zgadzała, kiedy poprosiłem ją, aby powiedziała mu o diagnozie raka. Zabiłoby go to, aby wiedzieć, nalegała.
Musimy mu powiedzieć, powiedziałem. To jego ciało.
Trzymała się mocno. Brak diagnozy. Co mógłbym zrobić. Zastanawiałem się, w jaki sposób urologowie uzyskali pozwolenie na zastrzyki hormonów, które zaczęli mu dawać, jak poinformowana mogła być zgoda. Ale co, jeśli wiedza go zabiła. Zastanawiałem się, czy, jak twierdziła jego córka, robiłem mu przysługę. Ale przerwałam służbę, zanim udało mi się znaleźć bezstronnego tłumacza, a przede wszystkim zastanawiałam się z perspektywy czasu.
Znalezienie odpowiedniego tłumacza w szpitalu to trudne zadanie. Czasami inny członek personelu może mówić właściwym językiem, co może okazać się nieocenione. Ale w naszym szpitalu na podłodze może być 20 pracowników, którzy mogą mieć prawie 100 pacjentów z całego świata. Pracownicy niekoniecznie mogą pomóc: w końcu mają własne stanowiska pracy.
Rodziny pacjentów docierają tylko do ciebie. Trudno nawet najbardziej bezinteresownemu krewnemu być biernym kanałem między pacjentem a lekarzem. Szczegóły są zmieniane lub zmieniane w drodze powrotnej, ponieważ członkowie rodziny odcieńają słowa własnymi uczuciami. Czasami zadałem pytanie i widziałem, że pacjent i członek rodziny mają kłótnię, która trwa kilka minut. Słowa wylewają się, gdy patrzę na nie. Prawie niezmiennie, argument kończy się tym, że członek rodziny zwraca się do mnie i mówi: Ona mówi nie .
Na innym biegunie, wziąłem historie, w których krewny przedstawił całą historię bez domniemanego pacjenta mówiącego słowo. Muszę się zastanawiać, kogo naprawdę traktuję.
Istnieje wiele rozwiązań technicznych. Nie znalazłem żadnego zadowalającego. Najczęściej spotykany jest telefon z dwoma słuchawkami, który łączy się z tłumaczem na telefon. Ale telefon stanowi inny rodzaj bariery między lekarzem a pacjentem. Zamiast rozmawiać ze sobą, rozmawiamy z odległym, bezosobowym, dwujęzycznym głosem. To tak, jakby słuchać radia, które prawie dostroiło się do stacji: wokół krawędzi słów słychać nieustanne rozmycie, przypominając o barierze medium, zmuszając cię do rozstania.
Pewnej nocy, jako stażysta, przyznałem się do mężczyzny z tym, co na pewno było złośliwym wysiękiem opłucnowym. Sapnął, kiedy się poruszył, tonąc w środku. Mówił tylko po mandaryńsku i nie było nic prócz telefonu, żeby wypełnić lukę między nami. Obaj spojrzeliśmy prosto przed siebie, rozmawiając nie ze sobą nawzajem, ale w naszych słuchawkach. Kiedy mówił, z jego oskrzeli wydobywały się odgłosy napędowe, wywołujące plwocinę zabarwioną krwią. Odwróciłem się, żeby na niego spojrzeć.
Brwi w górę, kości policzkowe w dół. Boi się i smutny. On chce wiedzieć, co się dzieje – powiedział tłumacz.
Powiedz mu … Zacząłem, a potem się zawahałem. Minęło kilka sekund. Moje czoło było mokre i przez chwilę starałem się oddychać, jakbym też tonął. A potem wydawałem się wynurzać wystarczająco długo, by powiedzieć: Powiedz mu, że wszystko będzie dobrze .
Mieszkaniec, który przejął opiekę nad chorym na raka prostaty, znalazł tłumacza wkrótce po moim odejściu
[przypisy: bielenda olejek do kąpieli, pielęgnowanie chorego nieprzytomnego, olej lniany ]

Tags: ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: bielenda olejek do kąpieli pielęgnowanie chorego nieprzytomnego